To wygląda na zagajnik pinusowy – trzy drzewa pinusowe obok siebie. Oczywiście, gdyby były cztery drzewa, wyglądałoby to bardziej zagajnikowo niż teraz. Gdyby jednak były tylko dwa drzewa, wcale nie dałoby się pisać o jakimkolwiek zagajniku, nawet najrzadszym... Wygląda więc na to, że trzy drzewa to minimalna liczba drzew, która pozwala na użycie słowa zagajnik. Zapewne jednak liczba to nie wszystko – ważna jest też odległość między drzewami, a ta nie może być ani zbyt mała, bo wówczas mielibyśmy do czynienia ze zwykłą kępą, ani zbyt duża, wtedy bowiem trudno byłoby zauważyć, że to jakaś grupa.
Na znacznie bardziej skomplikowaną wygląda sprawa przymiotnika „pinusowy”, aczkolwiek powinna być znacznie prostsza niż problem rzeczownikowy, czyli wybór między kępą a zagajnikiem. Otóż, obecność słowa „pinus” (oczywiście zakładając, że te litery takie właśnie słowo tworzą, o czym miałoby świadczyć to, że są usytuowane u góry, z reguły tej samej wielkości i w tym samym kolorze – wszystko to jednak może być zupełnie mylnym tropem, świadomą próbą wprowadzenia w błąd, rodzajem mimikry, kamuflażu, pułapki i czymś tam jeszcze w tym rodzaju), które zdaje się pełnić rolę korony, jak i fakt, że pnie (lub to co można by uznać za pnie) są zbudowane z tych samych liter, aczkolwiek w zupełnie różnych układach, sugerowałoby, że to drzewa tego samego gatunku, choć różnych odmian, lub różnych gatunków, lecz tego samego rodzaju. Nawet gdyby ten trop, spowodowany jak najbardziej trafnymi spostrzeżeniami, okazał się dosyć prawdopodobny, należałoby zachować jak najdalej idącą ostrożność, albowiem ów trop, tak zachęcający na początku, może się okazać potem całkiem mylny i doprowadzić nas donikąd, lub do zagajnika manowców.
A skądinąd to bardzo ciekawe gdzie jest to DONIKĄD. Bo jeśli nigdzie, to znaczy, że go nie ma. Chyba że nigdzie gdzieś się jednak znajduje. Ale gdzie?

Wystarczy pamiętać o tym, jak wielce te drzewa różnią się pokrojem, jak zupełnie inne mają pnie, jak niepodobnie rozrośnięte gałęzie... Dobrze też przypomnieć sobie o jakże prostym fakcie, że to co wewnętrznie takie samo, lub bardzo podobne, na zewnątrz może przybierać formy diametralnie różne – i na odwrót: to co zewnętrznie takie samo, lub bardzo podobne, wewnątrz może być całkowicie niepodobne.

Pinus tintanove.

Włoska odmiana sosny dziewięciokrotnie barwionej.
Pinia dziewięciobarwna.
Drzewokrzew służący do produkcji dziewięciu barwników.


I co jeszcze? Może coś z Tintoretta? Lecz co? Ach, gdyby tak Tintoretto namalował dziewięć pinii, każdą inną tynkturą. Skądże jednak wziąłby w Wenecji tyle sosen?